Pomiń ten link jeśli nie chcesz trafić na czarną listę!
RYCERZ MŁODYCH
RYCERZ MŁODYCH
Dwumiesięcznik dla młodych ciałem i duchem

Sto lat, "Rycerzu"!

Piotr M. Lenart   

rm-087-14.jpg
rm-087-14.jpg

W 1917 r. - podczas gdy w Europie trwała I wojna światowa, Rosja stała na progu rewolucji komunistycznej, a z Fatimy płynął apel o modlitwę o pokój oraz wezwanie do pokuty i nawrócenia - masoneria obchodziła 200-lecie swojego istnienia. Pewna siebie ideologia o charakterze lucyferycznym zorganizowała w stolicy chrześcijaństwa, w Rzymie, manifestacje antykościelne i antypapieskie.

Powstanie MI

Świadkiem tych wystąpień był młody kleryk Maksymilian Kolbe, od pięciu lat przebywający na studiach w Rzymie - w miejscu, z którego okien na własne oczy widział bluźniercze czarne sztandary niesione przez zwolenników masonerii.

Uświadomiony przez swojego przełożonego, jak wielkim zagrożeniem dla dusz ludzkich jest ideologia masońska, widział w masonerii współczesną jego czasom "głowę węża piekielnego". Zmotywowany historią nawrócenia zaciekłego wroga Kościoła katolickiego, Żyda Alfonsa Ratisbonne’a, który za przyczyną Cudownego Medalika stał się katolikiem, księdzem i współzałożycielem zgromadzenia mającego za cel nawracanie żydów, otrzymał natchnienie założenia ruchu, który przez całkowite oddanie się Niepokalanej będzie użytecznym narzędziem do miażdżenia "głowy węża piekielnego".

Wieczorem 16 października - trzy dni po ostatnich objawieniach maryjnych w Fatimie i na progu rozpoczynającej się w Rosji rewolucji bolszewickiej - sześciu kleryków franciszkańskich w zakonnej celi jednego z nich oddało się całkowicie Niepokalanej i założyło Jej medalik zwany Cudownym, tym samym dając początek nowemu pobożnemu związkowi, nazywając go: Militia Immaculatae (Rycerstwo Niepokalanej). Cały program związku mieścił się na jednej niewielkiej kartce, ponieważ szczegółowe rozwiązania miała wyznaczać Niepokalana. Nie dziwi więc zalecenie używania "wszelkich środków, byle godziwych", z wyszczególnieniem wskazanego przez Maryję Cudownego Medalika.

Głównym postulatem związku było staranie się o nawrócenie masonów. "Biedni, szaleni uderzają głową o skałę", "nienawistnik samego siebie", "biedni nieszczęśliwi" - takimi w oczach św. Maksymiliana byli zwolennicy masońskiej ideologii, o których nawrócenie i zbawienie zamierzał walczyć.

Pierwsze trudności

Te pobożne zamiary miały przejść ciężką próbę. Przez pierwszy rok w związku nie działo się nic; "uczestnicy pierwszego spotkania nie mieli odwagi powrócić do poruszanych tematów nawet w dyskusjach między sobą", a na domiar złego zmarło dwóch z nich. Normalnie człowiek by sobie odpuścił i przyznał, że dalej nie ma sensu "tego" prowadzić, ale ponieważ to nie był "ich" związek, dlatego inicjator związku św. Maksymilian stwierdził tylko: "Niepokalana wybrała sobie najpiękniejsze kwiatki". Od tego momentu coś drgnęło - Rycerstwo przeszło generalną próbę: odtąd nigdy nie będzie polegać na sobie, ale tylko i wyłącznie na tym, czego chce Niepokalana.

Akceptacja "dyplomika MI", błogosławieństwo papieskie dla powstającego rycerskiego ruchu i przeszczepienie go do Polski - to wydarzenia, które Ojciec Maksymilian odczytał jako opiekę Niepokalanej nad swoim Rycerstwem. Nie pomylił się, bo jak inaczej wyjaśnić tak szybki wzrost liczby członków MI, która w 1924 r. liczyła prawie 40 tysięcy?

Pierwszy numer

Święty potrzebował sposobu na utrzymanie łączności z tak licznymi członkami MI. Środki, którymi się do tej pory posługiwał - odczyty i konferencje organizowane dla członków MI w Sali Włoskiej przy klasztorze franciszkanów w Krakowie - już nie wystarczały.

Papież Pius X w 1908 r. wezwał chrześcijan do wykorzystania najważniejszej broni ówczesnych czasów, za jaką uważał prasę. Maksymilian, wrażliwy na głos Watykanu, pomyślał o wydawaniu organu MI. Czy wtedy przypuszczał, że pewnego dnia nakład tego pisma osiągnie 1 milion egzemplarzy? Wówczas miał tylko plan i wątpliwości, czy tego chce Niepokalana. Rzeczywiście, warunki do wydawania nowego pisma były nad wyraz niesprzyjające. "Czasopisma raczej upadały z braku środków", brakowało wsparcia ze strony zakonu, brakowało doświadczenia redaktorskiego u 26-letniego młodego kapłana Maksymiliana, w kasie MI panował deficyt. W marcu 1921 r. zmarł serdeczny przyjaciel o. Wenanty Katarzyniec, który zachęcił go do wydawania pisma i obiecał napisanie artykułu wstępnego.

Wobec takich okoliczności, pod koniec 1921 r. przełożony o. Czesław Kellar prorokował: "Gdyby miesięcznik był na styczeń, to byłby cud, a ponieważ cudu nie będzie, więc i na styczeń nie będzie".

Być może te słowa o. Kellara natchnęły Ojca Maksymiliana, aby wezwać swoich współbraci do modlitwy za wstawiennictwem o. Wenantego Katarzyńca: "Módlcie się... Jeśli «Rycerz» wyjdzie w styczniu, to będzie sprawa o. Wenantego". Skrzydeł do działania dodały mu też słowa, których użył w liście do swego rumuńskiego przyjaciela, o. Iosifa Petru Pala: Ludzie "źli drukują i dla nich nie ma drożyzny, a więc nie ma jej i dla nas".

To doprawdy oryginalne "maks-motywatory" - trudności nie przyczyniły się do rezygnacji i narzekania na niesprzyjające warunki, ale do podjęcia czegoś, co jest niemożliwe dla ludzi, a istniała pewność, że zrobi to sama Niepokalana, posługując się swoimi "narzędziami" - rycerzami Niepokalanej.

Rzeczywiście, Niepokalana musiała zadziałać, bo w styczniu 1922 r. ukazał się pierwszy numer "Rycerza Niepokalanej" w nakładzie 5 tys. egzemplarzy, z artykułem przybliżającym czytelnikom postać o. Wenantego Katarzyńca, któremu św. Maksymilian powierzył pismo, obierając go za Patrona.

Pierwszy numer "Rycerza" nie był rewelacyjny ani odkrywczy. Liczył zaledwie 16 stron. Nawet sam redaktor miał świadomość kruchości dzieła, którego się podjął, gdyż prawie w każdym numerze roku 1922 zapowiadał, że nie może zagwarantować, czy ukaże się numer kolejny.

Trudności od najbliższych

Bolesne ciosy płynęły od strony najbliższych [...].

Cały artykuł przeczytasz w papierowym wydaniu RYCERZ MŁODYCH - 1(87)2022 | Sto lat, "Rycerzu"!, s. 14