Pomiń ten link jeśli nie chcesz trafić na czarną listę!
RYCERZ MŁODYCH
RYCERZ MŁODYCH
Dwumiesięcznik dla młodych ciałem i duchem

Boli mnie

Ilona Kwaśny   

rm-087-28.jpg
rm-087-28.jpg

Bóg chciał mnie zahartować cierpieniem, a ja je ciągle odrzucałem.

Mały chłopczyk potknął się na kamieniach i stłukł sobie kolanko. Naraz podniósł się głośny płacz z wołaniem: "Mamo, boli mnie, przytul". Matka, podrywając się z ławki, ruszyła na pomoc. Już po chwili przytulania i dmuchania płaczu nie było słychać. Krew dalej sączyła się spod rozdartej skóry, jednak chłopiec jakby zapomniał o tym bólu w objęciach mamy. Przytulanie raczej nie mogło opatrzyć rany, jednak mogło zaopatrzyć tę niewidoczną ranę na serduszku, która powstała na skutek upadku. Rany serca zwykle mocniej bolą od tych zewnętrznych i choć są bardziej ukryte, też wymagają odpowiedniego zaopatrzenia.

Szczególne umiłowanie

Z anatomicznego punktu widzenia ból jest zjawiskiem pozytywnym. Na skutek podrażnienia zakończeń nerwów, które rozsiane są w całym ciele, wysyłany jest sygnał z uszkodzonego nerwu do mózgu. W efekcie powstaje uczucie bólu, czyli odpowiedź odczytywana w skaleczonym miejscu jako ból. Odczucie to sprawia, że bardzo szybko wycofujemy się z zagrażającej sytuacji, nie narażając się na dalsze niebezpieczeństwo. Ból chroni nas przed niebezpieczeństwem, a nawet przed śmiercią.

Rzadko kiedy mamy świadomość takiego znaczenia bólu. Ból kojarzy się raczej z czymś niepożądanym. Tak temat bólu przedstawia świat: jako coś negatywnego, czego chcemy się szybko pozbyć. Telewizyjne reklamy zachęcają do hedonistycznego spojrzenia na rzeczywistość; żeby ciągle było przyjemnie, a co niewygodne, to trzeba usunąć. Pismo Święte mówi: "Bo kogo miłuje Pan, tego karze, chłoszcze zaś każdego, którego za syna przyjmuje". Cierpienie i ból przedstawia w świetle szczególnego umiłowania przez Boga.

Świadomy ból

Gdy w życiu przychodzi wielki ból, człowiek zdaje sobie sprawę z tego, jak wszystkie inne cierpienia były błahe. Wtedy można zaakceptować wszystkie trudne sytuacje, z którymi - jak się wydawało - nie da się żyć, byleby ktoś zakończył ten straszny ból. Gdybym miał większe poznanie cierpienia, gdybym dopuścił w swoim życiu te różne bóle małe lub większe, które tak bardzo wszelkimi sposobami usuwałem, zagłuszałem, to potrafiłbym znieść o wiele więcej. Bóg chciał mnie zahartować cierpieniem, a ja ciągle je odrzucałem.

Można również świadomie i dobrowolnie przeżywać ból. Pan Jezus przecież mógł zejść z Krzyża, jednak został do końca, aby wypełniła się wola Ojca w Nim. Świadomie i dobrowolnie - oto istota przeżywania bólu, znoszenia cierpień. Sam Jezus jest przykładem, są nimi również święci i błogosławieni, którzy poszli w Jego ślady.

Św. Teresa uważała, że życie na ziemi bez cierpienia nie ma sensu, chciała "cierpieć albo umrzeć", jakby dzień bez cierpienia był dniem straconym.

Św. Ojciec Pio przeszedł bodajże dwa zabiegi chirurgiczne tylko ze znieczuleniem miejscowym, a jeden bez żadnego znieczulenia. Choć lekarze obawiali się, jednak operacje przebiegły pomyślnie. Jego motywacją do dobrowolnego przyjęcia takiego bólu, była ochrona tajemnicy stygmatów w okresie, kiedy podważano ich autentyczność. Dla Ojca Pio były one darem od Boga, widzialnym znakiem zjednoczenia z Nim, wyrazem umiłowania. Dobrze opisują go słowa, które w Księdze Izajasza odnoszą się do Chrystusa: "Mąż boleści, oswojony z cierpieniem".

Moc bólu

A jak to jest z moim bólem, jak ja go przeżywam?

Cały artykuł przeczytasz w papierowym wydaniu RYCERZ MŁODYCH - 1(87)2022 | Boli mnie, s. 28