Pomiń ten link jeśli nie chcesz trafić na czarną listę!
Dwumiesięcznik dla młodych ciałem i duchem

Cnota nadziei

Jerzy Szyran   

rm-088-30.jpg
rm-088-30.jpg

Chrystus chce, aby Jego słudzy, czyli ci, którzy uwierzą w Niego, mieli udział w Jego chwale. To pragnienie Zbawiciela wnosi niebywałą nadzieję, a wręcz pewność, że po okresie ziemskiego życia wierzący zostaną przeniesieni do chwały, która stała się po wniebowstąpieniu udziałem Chrystusa Pana.

Fundamentem nadziei jest wiara. Wiara w słowo, które Bóg wypowiedział. Tak jak Abraham uwierzył słowu Boga i zostało mu to poczytane za zasługę, tak również i każdy chrześcijanin może całą doktrynę nauki chrześcijańskiej, każde słowo, które zostało wypowiedziane w Objawieniu, czyli w Piśmie Świętym i w Tradycji, przyjąć jako "porękę tych dóbr, których się spodziewamy" - jak mówi List do Hebrajczyków (11,1).

Ci, którzy uwierzyli, mają nadzieję otrzymać pewne dobra "przez wiarę". Jest ona bowiem dowodem tych rzeczywistości, których nie widzimy (por. Hbr 11).

Przedmiotem wiary jest Bóg, ale "Bóg", który nie jest pojęciem uniwersalnym, czyli takim, jak pojmują je ludzie niewierzący czy niechrześcijanie. Bóg chrześcijan to Bóg Trójjedyny, to Bóg w Trzech Osobach. Trzy Osoby są "jednym Bogiem co do natury" (KKK 253), ale "różnią się między sobą" (KKK 254) zjednoczone w woli i w działaniu (por. KKK 258). Więzią spajającą dwie Osoby - a więc Ojca, który odwiecznie rodzi Syna, i Syna, który jest rodzony przez Ojca - jest Duch Święty. Jest to więź jedności i miłości.

Kiedy czytamy w Księdze Rodzaju, że Bóg stworzył człowieka na swój obraz i na swoje podobieństwo, to znaczy, że wśród różnych form tego obrazu i podobieństwa została również zapisana owa triada.

Bóg stworzył mężczyznę i kobietę, ponieważ zapragnął, by ta triada Boskiej jedności znalazła odwzorowanie w życiu codziennym człowieka, którego stworzył jako mężczyznę i kobietę, a więzią spajającą ich jest miłość. Jedność dwojga w miłości jest odwzorowaniem troistości Osób, których więzią spajającą jest sam Duch Święty.

Kiedy mamy głęboką nadzieję, że celem naszego dążenia i sensem naszego życia jest sam Bóg w Trójcy Osób, to Bóg nas nie zostawia w tej nadziei bez poręki. Tę porękę daje nam Jezus Chrystus przez siedem znaków Jego obecności. Siedem znaków, siedem symboli, siedem narzędzi, które zostały nam dane, by ta nadzieja nieustannie w nas wzrastała, aż do tego stopnia, że w pewnym momencie zacznie graniczyć z pewnością, z głębokim przekonaniem, że rzeczywiście idę w dobrym kierunku, że niebo już stoi dla mnie otworem.

Te siedem znaków, siedem sakramentów, jest jednocześnie znakami Boga Trójjedynego. Przypomnijmy, że sakrament jest widzialnym znakiem niewidzialnej łaski. Dotyka nas woda, dotyka nas olej, ale łaskę posyła Trójca Święta i Ona w tym momencie obejmuje całego człowieka. Tak przez sakramenty jesteśmy cali zanurzeni w Trójcę Świętą. Trójca Święta staje się jakby przestrzenią naszego bycia.

Chrzest. Mało kto pamięta własny chrzest i słowa, które wypowiadał kapłan, działając w Osobie Jezusa Chrystusa i w mocy Jezusa Chrystusa: "Ja ciebie chrzczę w imię Ojca i Syna i Ducha Świętego". Skutki chrztu: zostaliśmy adoptowani. Jesteśmy umiłowanymi dziećmi Boga. Chrystus zanurza nas poprzez chrzest w swojej męce, w swojej śmierci i w swoim zmartwychwstaniu.

W Kościele pierwotnym udzielano chrztu - na ogół dorosłym - przez trzykrotne zanurzenie w wodzie. Ta symbolika troistości wskazywała na Trzy Osoby Boskie. Zanurzenie i wynurzenie oznaczało zanurzenie w śmierci i zmartwychwstanie, czyli powstanie do nowego życia. Oto umiera w nas coś zupełnie starego, pogańskiego, a rodzi się zupełnie nowa rzeczywistość, rzeczywistość oddana całkowicie Bogu, ponieważ chrzest jest konsekracją. Konsekracją, czyli wyłączeniem ze świata pogańskiego, wyłączeniem ze świata grzechu. Przez śmierć i zmartwychwstanie stajemy się nowym człowiekiem. Jednocześnie zstępuje na nas Duch Święty, którego symbolem jest biała szata. On nas czyni czystymi. On nas czyni nowymi, nieskalanymi i uwolnionymi od skutków grzechu pierworodnego.

Bierzmowanie. Zwróćmy uwagę na słowa, które są wypowiadane przy udzielaniu tego sakramentu: "Przyjmij znamię darów Ducha Świętego". Siedmiorakie dary, które otrzymujemy, są efektem tego sakramentu.

I tu się właśnie zastanawiam na przykład, dlaczego Niepokalaną przedstawia się na niebiesko? Dlaczego akurat niebieski? Może dlatego, że "Duch" w języku hebrajskim brzmi Ruah, po grecku Pneuma, a pneuma to także "wiatr", "powietrze". Ziemia, widziana z orbity okołoziemskiej, jest otoczona atmosferą, powietrzem, które ma kolor błękitny, niebieski.

Podobnie być może Duch Święty, który otacza człowieka, tworzy wokół niego taką błękitną aurę, która już nie jest atmosferą, ale jest pneumatosferą - otoką, którą daje Duch Święty. Słowo, które Maryja usłyszała w zwiastowaniu: kecharitomene, oznacza: "jesteś wypełniona łaską w stopniu najwyższym i Duch Święty zstąpił na Ciebie". Ona najpełniej została otoczona tą niebieską sferą Ducha Świętego.

U Maryi ta pneumatosfera jest nienaruszona. U nas została niejednokrotnie naruszona poprzez niewierność, grzech, zdradę... Dlatego, chociaż w sakramencie bierzmowania zostaliśmy otoczeni mocą Ducha Świętego, to mogła ona już wokół nas wyblaknąć. Potrzeba ją na nowo jakby pomalować, odnowić błękit tej pneumatosfery.

Eucharystia. Ten sakrament również ukazuje działanie Trzech Osób Boskich. Kiedy kończy się Prefacja i po niej następuje śpiew Sanctus (czyli "Święty, Święty, Święty"), kapłan wypowiada słowa: "Uświęć te dary mocą Twojego Ducha, aby stały się dla nas Ciałem i Krwią naszego Pana Jezusa Chrystusa". Jest to prośba do Ojca o Ducha, aby Ten uświęcił dary chleba i wina, w ten sposób przemieniając je w Ciało i Krew Chrystusa.

Ciało Chrystusa, Krew Chrystusa. Ale czy my zdajemy sobie sprawę, co to znaczy? Co to znaczy, że Jezus tej nocy, której był wydany, wziął chleb i powiedział: "to jest Ciało moje"? Potem wziął kielich i powiedział: "to jest Krew moja"?

Tekst grecki na określenie tych słów Chrystusa używa terminu: sarks. A sarks oznacza dosłownie "mięso". Sarks po hebrajsku to nefysz, czyli osoba żywa. Innymi słowy, Chrystus daje nam coś więcej niż tylko Ciało. Daje nam wszystko, co ma materialnego w sobie. Oddać sarks, czy oddać nefysz, oznacza oddać siebie jako żywą osobę. My nie spożywamy fragmentu Ciała. My spożywamy żywą Osobę Jezusa Chrystusa, która za nas została wydana na krzyżu.

Jeszcze głębiej przeanalizujemy, co to znaczy "wydać ciało". Kiedy Jezus w Ogrójcu wydaje siebie (swoje ciało) na mękę, na trwogę, na konanie? Podczas biczowania, po każdym uderzeniu fragmenty Jego ciała walały się po ziemi. Kiedy uświadomimy sobie, czym była korona cierniowa - taka "czapa" sporządzona z igieł głogowca, o długości ok. 5 cm, wtedy zrozumiemy, co znaczy "wydać Ciało" i "przelać Krew".

Krew w rozumieniu hebrajskim oznaczała życie, dlatego nie wolno było w Starym Testamencie przelewać niczyjej krwi, bo to oznaczało odebrać komuś życie. 

A Chrystus mówi: "Krew będzie za was wylana", czyli za was będzie oddane moje życie. Nie złoto, nie srebro, ale Chrystus oddaje wszystko, czym jest, ponieważ oddać sarks i oddać krew oznacza oddać całego siebie. Chrystus już więcej nic nie ma do zaoferowania człowiekowi. Oddaje całą swoją istotę. I tego pamiątkę my obchodzimy w Eucharystii. Tę rzeczywistość my bierzemy do naszych ust w Komunii świętej.

Sprawcą tego wielkiego daru jest cała Trójca Święta. Bóg tak umiłował świat, że Syna swojego dał. Syn przyjął misję Ojca. Przyjął krzyż. A Duch Święty umacnia. Umacniał Jego w męce i nas umacnia do tego, byśmy wierzyli. Kiedy przychodzimy na Eucharystię, kiedy nawet wchodzimy do pustego kościoła, to znakiem naszej wiary będzie przede wszystkim świadomość owego sacrum. Sacrum, które jest nieustannie obecne w każdej kaplicy, w każdej świątyni, w której jest Najświętszy Sakrament. Stajemy wobec Niego w wielkiej tajemnicy miłości, której nie jesteśmy w stanie pojąć. A jeśli czegoś nie jestem w stanie pojąć, to pozostaje mi tylko jedno: milczeć.

Popatrzcie, co się dzieje w naszych kościołach. Tu telefon, tutaj panie sobie rozmawiają, a teraz, kiedy jeszcze mamy ten śmieszny Covid, to jeszcze przyjdzie ktoś w masce i mówi, że wierzy. W co ty, człowieku, wierzysz?

Wierzący, a ostatni raz u spowiedzi świętej był rok czy dwa lata temu, z powodu Covida. Wierzący, a do kościoła nie chodził, do Komunii nie chodzi, by się nie zarazić. A kościół to co to jest, takie samo miejsce jak hipermarket czy restauracja?

W kościele jest Najświętszy Sakrament, który leczy, uzdrawia i zbawia. Na niedzielnej Mszy świętej wyznaję: "Wierzę w jednego Boga, Ojca Wszechmogącego" - Wszechmogącego! A wchodzę z maską na twarzy, bo co, Bóg już nie jest Wszechmogący? Covid jest mocniejszy? Dziękuję bardzo za taką wiarę!

Sakrament pokuty i pojednania. Podczas rozgrzeszenia kapłan wypowiada słowa: "Bóg Ojciec miłosierdzia (Pierwsza Osoba Trójcy Świętej), który pojednał świat ze sobą przez śmierć i zmartwychwstanie swojego Syna (Druga Osoba) i zesłał Ducha Świętego na odpuszczenie grzechów (Trzecia Osoba), niech ci udzieli przebaczenia i pokoju. Przez posługę Kościoła ja odpuszczam tobie grzechy w imię Ojca i Syna i Ducha Świętego". Trzy Osoby pochylają się nad grzesznikiem. Sakrament pokuty nie jest dla aniołów. Tu przychodzi grzesznik. Sam Bóg Ojciec, sam Syn Boży, sam Duch Święty wchodzą w relację z człowiekiem grzesznym.

Jakież to niebywałe? Pokażcie mi Boga, który pochyla się z taką miłością nad człowiekiem, który Mu nawymyślał, obraził Go i napluł Mu w twarz [...].

Cały artykuł przeczytasz w papierowym wydaniu RYCERZ MŁODYCH - 2(88)2022 | Cnota nadziei, s. 30