Pomiń ten link jeśli nie chcesz trafić na czarną listę!
RYCERZ MŁODYCH
RYCERZ MŁODYCH
Dwumiesięcznik dla młodych ciałem i duchem

Żywe Słowo

Papież Franciszek   

rm-083-06.jpg
rm-083-06.jpg

Słowo Boże odbywa w nas drogę. Słuchamy go uszami i przechodzi do serca; nie zostaje w uszach, musi dotrzeć do serca; a z serca przechodzi do rąk, do dobrych uczynków. To jest szlak, który pokonuje słowo Boże: od uszu do serca i do rąk.

Liturgia Słowa (...) jest częścią zasadniczą, ponieważ gromadzimy się po to właśnie, by słuchać o tym, co Bóg uczynił i co jeszcze zamierza uczynić dla nas. Jest to doświadczenie przeżywane "na żywo", nie dowiadujemy się o nim od ludzi, bo "gdy w Kościele czyta się Pismo Święte, sam Bóg przemawia do swego ludu, a Chrystus, obecny w swoim słowie, zwiastuje Ewangelię". A ileż razy, kiedy czytane jest słowo Boże, robi się komentarze: "Popatrz na tego..., popatrz na tę..., zobacz, jaki tamta ma kapelusz - ale śmieszny...". I zaczynają się komentarze. Czy to nieprawda? Czy należy robić komentarze, kiedy czytane jest słowo Boże? (...). Nie, bo jeśli rozmawiasz z ludźmi, nie słuchasz słowa Bożego. Kiedy jest czytane słowo Boże - powinniśmy słuchać, otworzyć serce, bo sam Bóg do nas przemawia, a nie powinniśmy myśleć o czym innym lub rozmawiać o innych rzeczach.

Stronice Biblii przestają być tekstem pisanym, a stają się żywym słowem, wypowiadanym przez Boga. To Bóg za pośrednictwem osoby czytającej mówi do nas i zwraca się do nas, którzy słuchamy z wiarą. Za sprawą Ducha, "który mówił przez proroków" (Credo) i natchnął świętych autorów, "usłyszane słowo Boże zaszczepia w serce (...) to, co podczas proklamacji słowa Bożego jest głoszone". Lecz, by słuchać słowa Bożego, trzeba mieć również serce otwarte. Bóg mówi, a my Go słuchamy, by potem zastosować w praktyce to, co usłyszeliśmy.

Ważne jest słuchanie. Niekiedy nie rozumiemy dobrze, bo niektóre czytania są dość trudne. Lecz Bóg i tak do nas przemawia, w inny sposób. Trzeba milczeć i słuchać słowa Bożego. Nie zapominajcie o tym. Podczas Mszy świętej, kiedy zaczynają się czytania, słuchamy słowa Bożego.

Potrzebujemy go słuchać! Jest to bowiem kwestia życia, jak słusznie przypominają słowa, że "nie samym chlebem żyje człowiek, ale każdym słowem, które pochodzi z ust Bożych"; życia, które nam daje słowo Boże. W tym sensie mówimy o Liturgii Słowa jako o "stole", który Pan zastawia, by karmić nasze życie duchowe.

Suto zastawiony jest ten stół liturgii, która obficie czerpie ze skarbca biblijnego, zarówno ze Starego, jak i z Nowego Testamentu, w nich głoszone jest przez Kościół jedno i to samo misterium Chrystusa. Pomyślmy o bogactwie czytań biblijnych, zawartych w trzech cyklach niedzielnych, które towarzyszą nam w roku liturgicznym. Psalm responsoryjny ma nam pomóc w medytacji nad tekstem wysłuchanego czytania, które go poprzedza. Dobrze jest, by Psalm był wzbogacony przez śpiew, przynajmniej refrenu.

Czytanie w liturgii tych samych tekstów, wraz z pieśniami zaczerpniętymi z Pisma Świętego, wyraża komunię kościelną. Zrozumiałe jest zatem, dlaczego pewne subiektywne wybory - jak opuszczanie czytań bądź ich zastępowanie tekstami niepochodzącymi z Biblii - są zabronione. Słyszałem, że niektórzy czytają informację z gazety, bo jest w niej wiadomość dnia. Nie róbcie tak! Słowo Boże jest słowem Boga! Gazetę możemy przeczytać później. Lecz tam czytamy słowo Boże. To Pan do nas mówi. Zastępowanie tego słowa czym innym zubaża i narusza dialog między Bogiem a Jego modlącym się ludem. Przeciwnie, wymaga się godnej ambony i stosowania Lekcjonarza, dobrych lektorów i kantorów Psalmów. Potrzebni są dobrzy lektorzy. Muszą się przygotować i zrobić próbę przed Mszą świętą, żeby dobrze przeczytać. To tworzy klimat ciszy, sprzyjającej przyswajaniu.

Wiemy, że słowo Pańskie jest pomocą niezbędną, byśmy się nie zgubili, jak słusznie przyznaje Psalmista, który zwracając się do Pana mówi: "Twoje słowo jest lampą dla moich kroków i światłem na mojej ścieżce". Jak moglibyśmy podołać naszej ziemskiej pielgrzymce z jej trudami i próbami, gdybyśmy nie byli regularnie posilani i oświecani przez słowo Boże, które rozbrzmiewa w liturgii?

Oczywiście nie wystarcza słuchać uszami, bez przyjęcia w sercu ziarna Bożego słowa i pozwolenia, by wydawało owoc. Przypomnijmy sobie przypowieść o siewcy i różnych rezultatach, w zależności od rodzaju gleby. Działanie Ducha, sprawiające, że odpowiedź jest skuteczna, wymaga serc, które pozwolą się uprawiać i zasiewać, ażeby to, czego się słucha podczas Mszy świętej, wyrażało się w życiu codziennym, zgodnie z zaleceniem Apostoła Jakuba: "Wprowadzajcie zaś słowo w czyn, a nie bądźcie tylko słuchaczami, oszukującymi samych siebie". Słowo Boże odbywa w nas drogę. Słuchamy go uszami i przechodzi do serca; nie zostaje w uszach, musi dotrzeć do serca; a z serca przechodzi do rąk, do dobrych uczynków. To jest szlak, który pokonuje słowo Boże: od uszu do serca i do rąk. Uczmy się tego.

Audiencja generalna, 31 stycznia 2018 r.