Pomiń ten link jeśli nie chcesz trafić na czarną listę!
  • Slider 17
  • Slider 14
  • Slider 18
  • Slider 19
Dwumiesięcznik dla młodych ciałem i duchem

Od śmierci do życia

Teresa M. Michałek   

6(116)2026 | Od śmierci do życia
6(116)2026 | Od śmierci do życia
6(116)2026 | Od śmierci do życia

Żadne nazwisko nie jest tak ściśle kojarzone z aborcją jak anonimowe Jane Roe, nazwisko stojące za decyzją Sądu Najwyższego USA, która uchyliła prawa pro-life w całym kraju i zapoczątkowała erę zalegalizowanej aborcji na żądanie, w wyniku której od 1973 r. zginęło prawie 68 milionów dzieci.

Norma L. McCorvey to kobieta, która do historii przeszła jako Jane Roe - symbol proaborcyjnego oszustwa. Ta historia to przykład tragicznej w skutkach dla dzieci nienarodzonych manipulacji, opartej na manipulacyjnej metodzie: "kłam, kłam, a zawsze coś z tego zostanie". I zostało... Słynny proaborcyjny proces z 1973 r. Roe v. Wade, którego Norma stała się anonimową twarzą, zakończył się tragiczną decyzją Sądu Najwyższego, która przez niemal pół wieku definiowała prawo do aborcji w USA. Tuż po śmierci Normy środowiskom pro-life udało się doprowadzić do uchylenia wyroku Roe v. Wade, jako opartego na kłamstwie, do czego przyznała się sama zainteresowana; lewicowi proaborcyjni prawnicy potrzebowali po prostu takiej osoby jak ona, bezdomnej zdesperowanej dziewczyny w ciąży, domagającej się legalnej aborcji.

Trudne życie

Dzieciństwo Normy było trudne. Wychowała się w domu, w którym panowały przemoc, alkohol i narkotyki. "Ulicznica, narkomanka i pijaczka" - tak opisywała samą siebie kilkadziesiąt lat później. Gdy jej sprawa trafiła do sądu, miała niespełna 20 lat, była bez pracy, bez szkoły, gdyż nie ukończyła nawet podstawówki, świeżo po rozwodzie i na dodatek kilka dni spędziła, śpiąc w parku na ławce.

Urodziła się we wrześniu 1947 r., w małym miasteczku Simmesport w stanie Luizjana. Jej mama chciała usunąć ciążę, ale nie miała środków, więc ostatecznie urodziła córkę, którą i tak się nie zajmowała. W wieku 13 lat Norma przeniosła się z matką do Teksasu, ale i tu matka praktycznie codziennie wracała pijana lub urządzała libacje. Zniesmaczona jej zachowaniem, w wieku 14 lat zamieszkała u znajomego rodziny, zegarmistrza. Nie była to zdrowa, normalna relacja. W wieku 15 lat Norma zaszła w ciążę i wyszła za niego. Oboje nie stronili od alkoholu i używek. Kiedy była w zaawansowanej ciąży, mąż ją pobił. Interweniowała policja i ostatecznie Norma wróciła do matki.

Gdy miała 16 lat, urodziła swoje pierwsze dziecko, nad którym opiekę prawną przejęła jej mama. Rok później okazało się, że ponownie jest w ciąży. Norma urodziła drugie dziecko i oddała je do adopcji. Ta adopcja wywołała u niej swego rodzaju paraliżujący strach. Gdy wkrótce potem okazało się, że po raz kolejny jest w ciąży, nie chciała przeżywać bólu rozstania z dzieckiem i przekazania go jakiejś rodzinie, więc postanowiła się go pozbyć. Tak zaczęła się historia legalizacji aborcji w USA za jej mało świadomym przyzwoleniem.

W tamtym okresie prawo Teksasu, gdzie mieszkała, mówiło, że aborcji można dokonać tylko wtedy, gdy ciąża zagraża życiu matki. To prawo w jej przypadku nie mogło zadziałać. Znajomi podpowiedzieli jej, aby zgłosiła, że zaszła w niechcianą ciążę na skutek gwałtu. Jednak sąd stanu Teksas odrzucił tę argumentację.

Ciemna strona historii

Ta historia mogła się tu zakończyć, jednak w tym monecie pojawili się prawnicy, którzy wykorzystując ignorancję i desperację Normy, chcieli wywalczyć aborcję dla wszystkich. Gdy prawniczki Sarah Weddington i Linda Coffee zaproponowały jej darmową pomoc, zgodziła się bez namysłu, bo było to dla niej - młodej dziewczyny bez domu i bez środków do życia - formą wybawienia z problemu niechcianego dziecka. Tak pojawiają się kłamstwa, na których zwolennicy aborcji będą przez miesiące urabiać opinię publiczną.

Norma, nie chcąc ujawniać swojej prawdziwej tożsamości, przybrała pseudonim Jane Roe. Nigdy nie pojawiła się w sądzie, nigdy nie złożyła zeznań, wszystko odbyło się przez pełnomocnictwa udzielone adwokatom. Środowiska proaborcyjne kreowały ją na biedną, zagubioną i skrzywdzoną dziewczynę, wykorzystaną, zgwałconą, z traumą psychiczną i na dodatek znajdującą się w niechcianej ciąży. Ojca dziecka ukazywano jako degenerata, kryminalistę. Proaborcyjna narracja przekonywała, że biedna dziewczyna jest "zmuszana" przez prawo do urodzenia dziecka. Środowiska proaborcyjne przeprowadziły wzorcową kampanię propagandową, kreując Normę na dziewczynę skrzywdzoną i pozbawioną pomocy prawnej.

Sprawy w sądzie toczyły się miesiącami. W tym czasie McCorvey urodziła córkę, którą oddała do adopcji. Kiedy okazało się, że wygrała sprawę przed Sądem Najwyższym, niewiele ją to obeszło, ale wyrok ten uruchomił lawinę aborcji w USA.

Przez kilka lat po głośniej sprawie Norma nie miała kontaktu ze środowiskami liberalnymi, dopiero w latach 80. dała się namówić na współpracę [37,5%...].

Cały artykuł przeczytasz w papierowym wydaniu RYCERZ MŁODYCH - 6(116)2026 | Od śmierci do życia, s. 16