Los ubogich stanowi krzyk, który w historii ludzkości nieustannie domaga się odpowiedzi.
"Dosyć napatrzyłem się na udrękę ludu mego". Bóg okazuje troskę o potrzeby ubogich. Dlatego wsłuchując się w wołanie ubogiego, jesteśmy wezwani do utożsamienia się z sercem Boga. Jeśli natomiast pozostalibyśmy obojętni na to wołanie, obciążylibyśmy się grzechem i oddalilibyśmy się od samego serca Boga.
Los ubogich stanowi krzyk, który w historii ludzkości nieustannie domaga się odpowiedzi... Na zranionych twarzach ubogich odnajdujemy cierpienie niewinnych, a zatem i cierpienie samego Chrystusa.
Iluzja szczęścia, które wynika z dostatniego życia, popycha bowiem wiele osób do postrzegania egzystencji w kategoriach gromadzenia bogactwa i osiągania sukcesu społecznego za wszelką cenę. Nadal istnieje kultura, która pozbywa się innych, nawet nie zdając sobie z tego sprawy, i toleruje z obojętnością fakt, że miliony ludzi umierają z głodu lub żyją w warunkach niegodnych istoty ludzkiej.
Ubodzy nie istnieją przez przypadek lub z powodu ślepego i gorzkiego losu. A już na pewno, dla większości z nich, ubóstwo nie jest wyborem. Są jednak wciąż tacy, którzy ośmielają się tak twierdzić, wykazując się ślepotą i okrucieństwem. Nierzadko dobrobyt zaślepia nas do tego stopnia, że uważamy, iż nasze szczęście może się spełnić tylko wtedy, gdy potrafimy poradzić sobie bez pomocy innych. W tym względzie ubodzy mogą być dla nas cichymi nauczycielami, sprowadzając naszą dumę i arogancję do stanu właściwej pokory... Skłaniają nas do refleksji nad bezpodstawnością tej agresywnej pychy, z jaką często stawiamy czoła trudnościom życia. W istocie bowiem ujawniają oni naszą kruchość i pustkę życia, które wydaje się chronione i zabezpieczone.
Jak nauczał św. Jan Paweł II, "Kościół ubogi dla ubogich zaczyna się od tego, że wychodzimy ku ciału Chrystusa. Jeśli idziemy do ciała Chrystusa, zaczynamy coś rozumieć, pojmować, czym jest to ubóstwo, ubóstwo Pana. I nie jest to łatwe".
Ubodzy znajdują się w samym centrum Kościoła, ponieważ z "naszej wiary w Chrystusa, który stał się ubogim, będąc zawsze blisko ubogich i wykluczonych, wypływa troska o integralny rozwój najbardziej opuszczonych w społeczeństwie".
Niekiedy w pewnych ruchach lub grupach chrześcijańskich można dostrzec niedobór lub nawet brak zaangażowania na rzecz dobra wspólnego społeczeństwa, a zwłaszcza na rzecz obrony i promocji najsłabszych i znajdujących się w najbardziej niekorzystnej sytuacji. "Każda wspólnota Kościoła, która nie zamierza skutecznie współpracować, aby ubodzy żyli godnie i nikt nie był wykluczony, narazi się także na ryzyko rozkładu. Łatwo podda się w końcu światowości duchowej, maskowanej praktykami religijnymi, bezowocnymi zebraniami lub pustymi przemówieniami" (Evangelii gaudium - EG, 207).
Wierzący muszą zdać sobie sprawę z innej formy niekonsekwencji wobec ubogich. Doprawdy, "najgorszą dyskryminacją, jakiej doświadczają ubodzy, jest brak opieki duchowej" (EG, 200). Jednak ta duchowa troska o ubogich jest kwestionowana, ponieważ czujemy się bardziej komfortowo bez ubogich. Decyduje się nawet na duszpasterstwo tzw. elit, stwierdzając, że zamiast tracić czas na ubogich, lepiej troszczyć się o bogatych, aby dzięki nim można było osiągnąć bardziej skuteczne rozwiązania. Łatwo dostrzec światowość kryjącą się za tymi opiniami: prowadzą one do postrzegania rzeczywistości według powierzchownych kryteriów, pozbawionych nadnaturalnego światła, faworyzując znajomości, które nas uspokajają, i poszukując przywilejów, które nam odpowiadają.
Najważniejszą pomocą dla ubogiej osoby jest pomoc w znalezieniu jej dobrej pracy, aby mogła zarabiać na życie bardziej odpowiadające jej godności. Jeśli nie ma jeszcze takiej konkretnej możliwości, nie możemy ryzykować, pozwalając na pozostawienie jakiejś osoby własnemu losowi, bez tego, co jest niezbędne do godnego życia. Zawsze lepiej jest uczynić coś, niż nie robić nic. Potrzebujemy praktykować jałmużnę, by dotknąć cierpiącego ciała ubogich. Kościół, który nie stawia miłości żadnych granic, który nie zna wrogów, lecz tylko mężczyzn i kobiety, których należy miłować - to Kościół, którego potrzebuje dziś świat.
Niech będzie możliwe poprzez gest pomocy, aby ubogi poczuł, że słowa Jezusa są skierowane do niego: "Ja cię umiłowałem".
Fragmenty z adhortacji apostolskiej Dilexit te Ojca Świętego Leona XIV o miłości do ubogich, Rzym, 4 października 2025




