Jan Paweł II był jedynym papieżem, który do tej pory odwiedził ten latynoski kraj. Było to w 1983 r. Parlament Kostaryki w sierpniu 2022 r. nadał papieżowiPolakowi tytuł honorowego obywatela kraju.
W Kostaryce wydarzył się cud, który przyczynił się do kanonizacji Jana Pawła II. 48letnia Floribeth Mora Diaz - żona, matka czwórki dzieci i babcia trojga wnucząt, w kwietniu 2011 r. zaczęła uskarżać się na silny ból głowy. Lekarze początkowo stwierdzili, że to objaw przemęczenia, podali leki i zalecili odpoczynek. Pod koniec miesiąca doznała rozległego krwotoku i udaru mózgu. W szpitalu okazało się, że problem jest o wiele poważniejszy. Wykryto u Floribeth tętniaka wrzecionowatego środkowej tętnicy mózgu. Diagnoza była wyrokiem śmierci. Neurochirurg dr Alejandro Vargas oświadczył rodzinie: "Do tętniaka tak
umiejscowionego nie można dotrzeć chirurgicznie. Medycyna w tym przypadku jest bezradna. Przykro mi". Jej mąż Edwin, słysząc diagnozę, pomyślał: "Zaczęła się kalwaria mojego życia. Boję się...".
Wiele lat wcześniej, podczas pielgrzymki papieża Jana Pawła II w 1983 r., Edwin jako policjant ochraniał przejazd Ojca Świętego ulicami San José. Gdy papież przejechał blisko niego, poczuł jego ogromną siłę. "Od tego momentu był bardzo ważny w moim życiu" - opowiadał wszystkim. Jako wyraz swojej miłości na werandzie domu zbudował ołtarz ku czci świętego papieża i z całą rodziną usilnie modlił się za jego przyczyną o zdrowie dla żony, a jego obrazek położył przy chorej żonie.
Ponieważ lekarze oświadczyli że Floribeth pozostał mniej więcej miesiąc życia oraz że dalsza terapia nie ma sensu i można jedynie podawać jej leki wspomagające, mąż zdecydował się zabrać ją do domu. Kobieta w chorobie często modliła się słowami skierowanymi do polskiego papieża: "Ty, który jesteś tak blisko Boga, pomóż mi, powiedz Panu, że ja nie chcę umierać, żeby mi pomógł".
Floribeth wróciła do domu, ale z powodu choroby była już wówczas sparaliżowana. Jej mąż miał wyraźne przeczucie, że żona powinna być w domu, a nie w szpitalu. 1 maja 2011 r., mimo złego samopoczucia, Floribeth obejrzała transmisję z beatyfikacji Jana Pawła II. Transmisja z uroczystości tak ją zmęczyła, że zasnęła, a gdy się obudziła, usłyszała głos: "Podnieś się. Nie lękaj się". Ujrzała też ręce wysuwające się do niej z leżącego opodal obrazka Jana Pawła. Odpowiedziała: "Tak, Panie. I od razu te dwie ręce jakby wysunęły się ze zdjęcia i zobaczyłam, jak odkrywają mnie i pod
noszą z łóżka. Wstałam, otworzyłam drzwi i poszłam do kuchni" - zeznała kobieta. Floribeth stwierdziła, że czuje się znacznie lepiej, a ból głowy już jej tak nie dokucza.
Jej córka zeznała: "Całkowity powrót mammity do zdrowia trwał kilka dni. Wiedzieliśmy, że wydarzył się cud. To było coś niezwykłego". Sama kobieta stwierdziła: "Najpierw Bóg uzdrowił mojego ducha".
Pięć miesięcy później została ona poddana badaniom [...].
Cały artykuł przeczytasz w papierowym wydaniu RYCERZ MŁODYCH - 5(115)2026 | Papież Polak i Kostaryka, s. 15




