Pomiń ten link jeśli nie chcesz trafić na czarną listę!
  • Slider 16
  • Slider 17
  • Slider 14
  • Slider 18
Dwumiesięcznik dla młodych ciałem i duchem

Nieść światu Maryję

Teresa M. Michałek   

5(115)2026 | Nieść światu Maryję
5(115)2026 | Nieść światu Maryję
5(115)2026 | Nieść światu Maryję

Nieść światu Maryję - takie zadanie pozostawił członkom Legionu Maryi założyciel ruchu, Irlandczyk, Frank Duff. Pragnął, by Maryja była bardziej znana i miłowana.

W życiu Franka Duffa znamienne są trzy siódemki. Urodził się 7 czerwca, 7 września założył Legion Maryi, 7 listopada zmarł. A zmarł w pierwszy piątek listopada 1980 r. - w dniu poświęconym Sercu Jezusowemu, które czcił, a rozszerzanie Jego kultu uczynił częścią działalności Legionu.

Wzrastanie w wierze

Frank wychowywał się w dostatnim domu, choć Irlandia jego czasów kojarzy się z wielkim głodem, emigracją i biedą. I tak było. On jednak pochodził z rodziny, której bieda nie doskwierała. Był najstarszym z siedmiorga dzieci. Urodził się w 1889 r. w Dublinie, w Irlandii. Jego ojciec John i matka Susan Letitia Freehill byli urzędnikami państwowymi. Matka była pierwszą kobietą w Irlandii, która jako urzędnik państwowy zdała odpowiednie egzaminy i pracowała w instytucjach państwowych.

W dzieciństwie głęboko przeżył śmierć dwojga ze swojego młodszego rodzeństwa. Zetknięcie z przemijaniem i śmiercią sprawiło, że jako dorastający chłopiec poszukiwał głębszego sensu życia. Dużo czytał i pogłębiał swoją wiedzę religijną. Po wstąpieniu do Stowarzyszenia św. Wincentego à Paulo postanowił codziennie uczestniczyć w Mszy świętej. Do codziennej Eucharystii szybko dołączył codzienne krótkie adoracje Najświętszego Sakramentu. Modlił się też na Różańcu - i jak sam wyznał, od 1914 r. odmawiał go codziennie. Od 1917 r. modlił się na brewiarzu, co w jego czasach nie było praktyką ludzi świeckich.

Ulubioną lekturą Franka był traktat o doskonałym nabożeństwie do Maryi św. Ludwika Grignion de Montfort. Ta książka stała się podstawą duchowości, a później obowiązkową lekturą Legionu Maryi. Pod jej wpływem postanowił oddać się całkowicie Maryi jako Jej sługa, gdyż wierzył, że przez Maryję jeszcze bardziej uczci Serce Jezusa. Sam przyznał, że po zgłębianiu treści dzieła św. Ludwika dużo modlił się przed wizerunkiem Matki Bożej. "Czasem tylko patrzyłem na Nią, była piękna i zastanawiałem się, co mogę zrobić, jak mogę walczyć ze złem i grzechem, które widzę wokół mnie. I tak pewnego dnia, wpatrując się w piękność Maryi, przyszło mi do głowy, by powstała grupa Legionu Maryi, ludzi Jej poświęconych".

Doświadczenie biedy

Gdy Frank miał 24 lata, jego znajomy zaprosił go do wstąpienia w szeregi świeckich misjonarzy św. Wincentego à Paulo, którzy zajmowali się pomocą biednym. Codziennie przemierzał biedne dzielnice Dublina, dostarczał leki, żywność i odzież. W tym czasie zetknął się ze skrajną biedą. Odwiedzając najbiedniejszych, zrozumiał, że ubóstwo, uznawane przez Kościół za ewangeliczną wartość, nie jest tym samym, co bieda. "Bieda, w której walczysz o przeżycie, rodzi liczne zwyrodnienia natury ludzkiej, jak kradzieże, zbrodnie, kłamstwo, pijaństwo, przemoc i wiele innych. Kiedy walczysz o przeżycie, jesteś gotowy na każde zło, byle tylko przeżyć i byle zapewnić swoim najbliższym coś do jedzenia. Ubóstwo i bieda to dwie różne rzeczy".

Frank zrozumiał, że bieda nie pomaga w rozwoju wiary; że człowiek musi mieć niezbędne warunki i środki do tego, by rozwijać się duchowo. Od tego czasu starał się zaradzić biedzie duchowej, moralnej i materialnej.

Gdy przez przypadek wszedł pewnego dnia do domu publicznego, przeraził się i w pierwszej chwili chciał uciec, potem jednak postanowił porozmawiać z kobietami. Zrozumiał, że kobiety te są zmuszone do prostytucji, bo nie widzą innego rozwiązania, by przeżyć i zarobić coś dla swojej rodziny. Większość z nich powiedziała mu, że chętnie zmieni swój styl życia, ale pod warunkiem, że nie wrócą do ekstremalnej biedy. Frank podjął wyzwanie. Poprosił o pomoc siostry zakonne, aby te wzięły kilka kobiet do swoich domów. Tylko jedno zgromadzenie zgodziło się mu pomóc i to na ograniczony czas. Ostatecznie Frank, dzięki pomocy innych, kupił kamienicę, posprzątał ją, wyposażył w niezbędny sprzęt i zaprosił kobiety, by tam zamieszkały. Powoli organizował dla nich pracę. Podobnie zorganizował przytułek dla bezdomnych mężczyzn. To była realna pomoc. On nie moralizował, przychodził z rozwiązaniem problemów. W ten sposób przyczynił się do zamknięcia cieszącej się złą reputacją dzielnicy "czerwonych latarni" w Dublinie, znanej jako "Monto". [...]

Cały artykuł przeczytasz w papierowym wydaniu RYCERZ MŁODYCH - 5(115)2026 | Nieść światu Maryję, s. 6