Pomiń ten link jeśli nie chcesz trafić na czarną listę!
  • Slider 15
  • Slider 16
  • Slider 17
  • Slider 14
Dwumiesięcznik dla młodych ciałem i duchem

Życie swoje poświęcam...

Redakcja   

4(114)2026 | Życie swoje poświęcam...
4(114)2026 | Życie swoje poświęcam...
4(114)2026 | Życie swoje poświęcam...

Uklękła, spojrzała w niebo i z twarzą zwróconą do katów, tuż przed egzekucją, wykonała duży znak krzyża. Bóg przyjął ofiarę Sáry Salkaházi - oddania swego życia za prześladowany Kościół i ocalenie sióstr z jej zgromadzenia.

Sára Salkaházi, ur. 11 maja 1899 r. w Kassa na Węgrzech (dzisiejszych Koszycach na Słowacji) w zamożnej rodzinie. Była drugim z trojga dzieci Leopolda i Klotild Schalkház - właścicieli hotelu "Schalkház". Mając 2 lata, straciła ojca. Matka zajęła się prowadzeniem hotelu i wychowaniem dzieci, ucząc je wrażliwości na potrzeby biednych.

Młodość i powołanie

Jako nastolatka swój literacki talent łączyła z umiłowaniem i głębią modlitwy. Lipót - brat Sáry, nazwał ją "chłopczycą o silnej woli i własnym zdaniu". Koleżanki zapamiętały ją jako dziewczynę zabawną o silnym dominującym charakterze. Młoda buntowniczka nie chciała być "na garnuszku" zamożnej rodziny, więc podjęła studia nauczycielskie, by móc później zapracować na swoje utrzymanie.

Po ukończeniu studiów przez pewien czas pracowała jako nauczycielka, nie tyle dla zarobku, co dla ideału, ucząc biedne dzieci liczenia, czytania i pisania. Właściwie dopiero wtedy dowiedziała się - od swoich uczniów - o problemach socjalnych, warunkach, w jakich żyła większość społeczeństwa. "Kiedy uczyłam chłopców z cygańskiej osady w drugiej klasie szkoły podstawowej - napisała Sára w swoim pamiętniku - jeden z nich, obdarty i zaniedbany chłopiec, wyciągnął długą pończochę. Z niej wysypał na podłogę mnóstwo guzików. Pozostali otoczyli go, podziwiając jego skarby. Poszłam tam również, by podziwiać te małe, tandetne, bezwartościowe guziki, które były dla niego cenniejsze niż cokolwiek innego. Po lekcji chłopiec podszedł do mnie i z dumą i radością powiedział: «Chcę dać pani te dwa guziki» - i wyciągnął do mnie swoją brudną rączkę z dwoma guzikami. Zachowałam to zdarzenie jako jedno z najpiękniejszych wspomnień w moim życiu! Mały Gyuri Kovály dał mi w prezencie swoje dwa najcenniejsze guziki!"

Aby lepiej poznać problemy ubogich, pracowała w introligatorni, następnie w zakładzie przy produkcji kapeluszy, będąc również na stażu modystki. Tym doświadczeniem ciężkiej pracy dzieliła się, publikując artykuły w gazetach. W tym czasie podjęła się pracy edytorskiej w gazecie Socjalistycznej Partii Chrześcijańskiej, skupiając się głównie na społecznych problemach kobiet. Jej zaangażowanie zaowocowało włączeniem jej do kierownictwa partii. Była nawet zaręczona, ale po kilku miesiącach zerwała zaręczyny, uznając, że życie w małżeństwie nie jest dla niej. W 1927 r. zetknęła się z pracą Sióstr Służby Społecznej (SSS) i poprosiła o przyjęcie do zgromadzenia, ale jej prośba została odrzucona. W tym czasie była jeszcze nałogową palaczką i według opinii sióstr prowadziła "zbyt frywolny i nowoczesny" styl życia. Sára postanowiła pracować nad sobą, kosztem rezygnacji z własnego stylu życia, dzięki czemu - jak później przyznała - otrzymała "prawdziwą wolność ducha". W pamiętniku zanotowała: "Czy pragnę być wolną? Ależ tak, Chryste, chcę! Oddaję w Twoje ręce, w Twoje dłonie moje serce! Uwolnij mnie! Uczyń mnie wolną, bym była całkowicie Twoją".

Siostra Służby Społecznej

W dniu złożenia ślubów zakonnych, w uroczystość Zesłania Ducha Świętego 1930 r. w Szegvárze, przyjęła jako motto zawołanie Alleluja! Tego dnia w pamiętniku napisała: "Czy jestem godna ślubów? Czy jestem godna powołania zakonnego? Nie, nie, po stokroć nie! Dwa lata temu byłam jeszcze palaczem, osobą beztroską i imprezowiczem. A oto, wczoraj klęczałam, wzruszona i lekko jąkając się, wypowiadałam słowa: Mój drogi Odkupicielu, Panie Jezu!".

Swoją pierwsza posługę jako SSS podjęła w Koszycach, gdzie uczyła religii, prowadziła wykłady, zwłaszcza wśród kobiet, i redagowała czasopismo "Katolicka Kobieta". Podjęte obowiązki traktowała jako dar. "Nie pracuję dla siebie - napisała w pamiętniku. - Nawet nie dla Zgromadzenia. Pracuję z polecenia przełożonych dla samego Boga. Niestrudzenie! Chcę kochać wszystko, czym się zajmuję: maszyny, blachy i farby! Ilekroć w ciągu dnia mam jakąś pracę do wykonania, chcę pamiętać, że to Pan chce, abym ją wykonywała. Chcę pracować w świetle tej rzeczywistości! Uświadamiam sobie swoją odpowiedzialność. Zostałam obdarzona wieloma talentami, muszę zrobić wszystko, co w mojej mocy, aby je pomnożyć! Trzeba bardzo kochać; trzeba bardzo ciężko pracować".

Zdolności organizacyjne Sáry szybko zauważyli przełożeni i Konferencja Episkopatu Słowacji zleciła jej organizację Katolickiego Stowarzyszenia Kobiet. W tym okresie zwracała uwagę na małe rzeczy, które nabierają mocy i znaczenia, gdy są wykonywane z miłości. "Bardzo trudno być wiernym w małych rzeczach - pisała. - Zawsze chętniej dokonuje się czynów heroicznych. I to jest zrozumiałe. W wielkich rzeczach, w dokonywaniu wielkich czynów, ich wielkość dodaje impetu i siły; podczas gdy my pomijamy drobiazgi, nie doceniając ich. Ileż okazji marnujemy w ten sposób! Ileż okazji jest, by być wiernym w małych rzeczach, a ile z nich marnuję". Ciężka praca i wyjazdy doprowadziły do wyczerpania jej organizmu, zaś siostry zwątpiły w jej powołanie i nie dopuściły do odnowienia ślubów w SSS. Tę próbę przyjęła z pokorą i oddaniem się Bogu. Zdecydowała się pozostać wierną powołaniu. Wtedy w 1936 r. w swoim pamiętniku zanotowała: "Noś w sobie nadzieję męczeństwa; jeśli jednak Bóg w Swej wszechmocnej miłości nie udzieli ci tej łaski, przynajmniej żyj w męczeństwie świętości!" [...]

Cały artykuł przeczytasz w papierowym wydaniu RYCERZ MŁODYCH - 4(114)2026 | Życie swoje poświęcam..., s. 6