15 sierpnia 2024 r., w wieku 93 lat, zmarła s. Agnès Sasagawa , która widziała Matkę Bożą i przekazała Jej orędzia. Przypominamy wydarzenia, związane z maryjnymi objawieniami w Akita w latach 70. XX wieku.
Wydarzenia w Akita to nie sceneria wielkiego sanktuarium. Odbywały się one bez obecności tłumów, pielgrzymek i religijnego entuzjazmu. Wszystko zaczęło się dziać w miejscu ukrytym, w niewielkim klasztorze położonym na uboczu, w Yuzawadai. Żyją tam Siostry Służebnice Eucharystii. Ich życie nie polega na zewnętrznej aktywności, ale na czymś głębszym: adoracji, wynagrodzeniu i ofierze. To jest klasztor, w którym wiele rzeczy dokonuje się w "ukryciu".
W tym miejscu mieszka s. Agnès Katsuko Sasagawa. Nie jest osobą, która mogłaby przyciągać uwagę innych swoją charyzmą. Jest krucha, doświadczona przez chorobę, a w pewnym momencie całkowicie traci słuch. W ten sposób wchodzi w świat całkowitej ciszy. Jej głuchota staje się doświadczeniem duchowym. Chociaż izoluje, zamyka i pogłębia samotność, to jednak w tej właśnie ciszy zaczynają się dziać najpiękniejsze rzeczy. Objawienia w Akicie nie rodzą się w hałasie tego świata, ale w całkowitej ciszy, tam gdzie człowiek zostaje ogołocony ze zdrowia, z pewności siebie, zaczyna wydarzać się coś, co nosi znamiona działania Boga.
Światło i rana
Wszystko zaczyna się latem 1973 r. bardzo cicho, niemal niepozornie, jakby Bóg nie chciał nikogo wystraszyć. S. Agnès Katsuko Sasagawa tego pamiętnego dnia przebywa w kaplicy klasztornej, przed tabernakulum, zatopiona w modlitwie. Z tabernakulum zaczyna wychodzić światło. Nie jest to zwykłe światło, odbicie słońca, które wpada przez szybę czy złudzenie. To światło ma w sobie jakąś przedziwną głębię. Nie jest to jednorazowe doświadczenie. Ono się powtarza. To zjawisko sprawia, że siostra nie wie, czy ma się cieszyć, czy bać. Wtedy dzieje się coś jeszcze bardziej konkretnego, a nawet bolesnego. Na dłoniach siostry pojawia się rana. Nie taka, jak po oparzeniu czy skaleczeniu. Jest to rana, która ma kształt krzyża. To rana, która boli i nie znika. Co więcej, ta rana nie jest przypadkowa. Nie jest też znakiem choroby. To rana, która wpisuje się w logikę krzyża. Siostra ma przeczucie, że została wciągnięta w coś większego, w rzeczywistość, która całkowicie ją przekracza.
Figura Maryi i pierwsze słowa
W tym samym czasie dzieje się kolejna niezwykła rzecz. W kaplicy znajduje się drewniana figura Matki Bożej. Prosta, zwyczajna, na pierwszy rzut oka niczym się niewyróżniająca. I nagle na dłoni Maryi pojawia się taka sama rana w formie krzyża i w tym samym miejscu, jak u siostry. Ten moment odsłania pewną głęboką więź. Nie chodzi tu już tylko o niezwykłe zjawiska, ale o relację między cierpiącym człowiekiem a Maryją. Rana na dłoni figury nie jest tylko powtórzeniem znaku. Ona mówi, że to cierpienie nie jest samotne, ponieważ ktoś w nim jeszcze uczestniczy.
Wszystkie te znaki dzieją się, zanim padną jakieś słowa objawienia. Bóg, zanim coś powie, najpierw delikatnie pokazuje Siebie. Światło, rana, znak na figurze - to nie są odrębne znaki, niczym ze sobą nie powiązane. One układają się w jedną i całość. Delikatnie otwierają drzwi do rzeczywistości, w której wszystko będzie już mówiło o krzyżu, cierpieniu i miłości, która nie cofa się przed niczym. W końcu padają słowa: "Moja córko, nowicjuszko, dobrze uczyniłaś, ofiarując siebie całkowicie Panu. Czy rana twoja sprawia ci ból? Módl się za dusze w czyśćcu. Każda osoba powinna modlić się gorliwie za dusze w czyśćcu. Czy jesteś gotowa ofiarować wszystko dla Pana? Czy jesteś gotowa przyjąć każde cierpienie, jakie On ześle? Czy jesteś gotowa wynagradzać za grzechy ludzi? Módl się bardzo gorliwie. Módl się za papieża, za biskupów i za kapłanów".
Przesłanie, chociaż krótkie, zawiera w sobie niezwykle gęstą treść duchową:
wezwanie do ofiary za grzeszników - dziś myślimy głównie w kategoriach sprawiedliwości, że każdy odpowiada za siebie i każdy ponosi odpowiedzialność za własne czyny. W tym przesłaniu pojawia się zupełnie inna logika. Jest to logika miłości, która bierze na siebie ciężar drugiego;
wezwanie do modlitwy - chodzi o modlitwę nie taką z przyzwyczajenia, ale która angażuje całego człowieka. Modlitwę, która nie jest ucieczką od świata, ale wejściem głębiej w jego dramat. Maryja mówi, że świat potrzebuje dziś ludzi, którzy naprawdę się modlą;
przyjęcie cierpienia - to nie jest łatwa część tego przesłania Maryi, ponieważ cierpienie nie kojarzy nam się z czymś dobrym, jednak może ono zostać włączone w coś większego - w krzyż Chrystusa;
wezwanie do życia w duchu wynagrodzenia. Wynagrodzenie to decyzja serca, że nie chcę żyć tylko dla siebie, ale pragnę, aby moje życie miało sens większy niż ja sam. Chcę, aby moje cierpienie mogło komuś pomóc, nawet jeśli nigdy go nie spotkam.
Przesłania
3 sierpnia 1973 r. w słowach Maryi pojawia się pewnego rodzaju ciężar, powaga, a nawet niepokój. [...]
Cały artykuł przeczytasz w papierowym wydaniu RYCERZ MŁODYCH - 4(114)2026 | 101 łez. Akita (Japonia, 1973 r.), s. 11




