Porwania, pobicia, gwałty, a nawet zabójstwa wyrafinowane i okrutne; strach i terror na ulicach, osiedlach i w instytucjach - to nie film, ale doświadczenie Europejczyków. Migracyjny kryzys zmusza nas do poważnej refleksji i zadania sobie pytania, jaka będzie Polska dla polskiej młodzieży?
"Kościół w naszej Ojczyźnie... od wieków staje w obronie ludzi pokrzywdzonych nadużyciami ze strony władz. Dlatego też Kościół polski staje w obronie narodowej racji stanu. Oznacza to coś więcej aniżeli polityczna racja stanu. Albowiem polityczna racja stanu zmienia swoje wymiary, natomiast naród - trwa, ma swoją wiarę, swoje zasady moralne, swoją kulturę religijno-narodową, obyczaj narodowy i stoi na straży tych wartości, które nie od razu powstają i zniszczyć się od razu nie dadzą" (bł. Stefan Wyszyński, 1975).
Od kilku już lat w naszej Ojczyźnie narasta niepokój związany z niekontrolowanym napływem migrantów. Także gloryfikowanie przez neobanderowskich nacjonalistów ukraińskich zbrodniarzy wojennych, odpowiedzialnych za ukraińskie ludobójstwo (zwł. na Wołyniu), u wielu naszych rodaków wywołuje poczucie utraty bezpieczeństwa i obawy o przyszłość polskiego społeczeństwa. Najwięcej obaw budzi to, że wśród migrantów mogą też znaleźć się islamscy terroryści. Wielu przybyszów nie spełnia kryteriów, które czyniłyby ich uchodźcami wojennymi, a tereny zasiedlane traktują jako swoją własność, uciskając mieszkających tam Europejczyków, w tym również Polaków. Mając w pamięci głos Prymasa Tysiąclecia, wzywający do obrony narodowej racji stanu, chcemy zwrócić uwagę na te sytuacje, udzielając głosu polskim kobietom, które poznały temat można powiedzieć "na własnej skórze".
Maria
Maria zauważa, że w Polsce zaczną się rozruchy i gwałty - takie, jakie przeżywa dziś Szwecja czy Niemcy. Dlatego zarówno wobec władz tak duchownych, jak i świeckich, ma konkretne oczekiwania: organizować pomoc dla migrantów tam, skąd pochodzą, a polskim kobietom pomagać w korzystaniu z kursów i szkoleń samoobrony, organizowanych przez Straż Miejską. Ona sama dla większego bezpieczeństwa proponuje nosić ze sobą gaz pieprzowy.
Katarzyna
Katarzyna jest matką i troszczy się szczególnie o dobro swoich dzieci. Słysząc o masowych migracjach islamskich do Europy, czuje obawę o najbliższych, rodzinę, o nasz kraj – o to, by nie przekształcił się on w islamskie emiraty z prawem szariatu, któremu musiałyby się podporządkować polskie kobiety. „Właściwie nigdzie się nie spotkałam z podejściem pozytywnym wobec masowego przyjmowania migrantów – mówi Katarzyna. – Nie znam osoby, która chciałaby wpuszczać tych ludzi do naszego kraju”. „To są ludzie niebezpieczni, groźni... Znam osoby, które mają ten problem w Niemczech, tam się nie da żyć. To jest niebezpieczne dla dzieci. To jest inna kultura, inna religia. Ci ludzie nie mają skrupułów” – konkluduje. Jej zdaniem istnieje podstawowa zasada bezpieczeństwa dla polskich kobiet: Unikać i nie wiązać się z takimi ludźmi, bo oni są zupełnie inni, z tego potem są problemy. Unikać i uważać. Nie dać się zaczepiać.
Co więcej, Katarzyna odsłania prawdę o tzw. uchodźcach: „Ci ludzie są dobrze ubrani, mają pieniądze, to po co oni przyjeżdżają?”. Od władz duchownych i świeckich oczekuje zapewnienia bezpieczeństwa.
Karolina
Karolina jest również matką, wobec czego całym sercem apeluje o bezpieczeństwo dla rodziny i Ojczyzny, i całego kontynentu europejskiego: "Czuję zagrożenie. Obawiam się powtórki sytuacji, kiedy to w latach 70. masowo sprowadzano Turków do Niemiec. Nie chciałabym, aby Europa i Polska utraciły swoją chrześcijańską tożsamość. Nawet gdyby faktycznie byli to migranci w potrzebie, to uważam, że należy im pomóc w ich własnych krajach". I jest za tym, aby zaradzić przyczynom migracji, a nie ich skutkom. "Należałoby tak tworzyć podstawy ekonomiczne krajów, aby tej migracji nie było". Od władz świeckich i kościelnych oczekuje umiejętności rozróżnienia prawdziwych uchodźców "od tych wywołanych sztucznie i politycznie" oraz obrony naszej polskiej tożsamości. Stwierdza przy tym jasno: "Nie można pomagać migrantom kosztem naszych obywateli".
Karolina proponuje Polkom, aby nie chodziły samotnie w odludne miejsca, nie nawiązywały kontaktów z przypadkowymi osobami, nie opowiadały o sobie nieznajomym, nie zapraszały do domu obcych osób, ubierały się skromnie i nie wyzywająco, nie piły alkoholu z nieznajomymi, nie jadły z nieznajomymi, nie nosiły na sobie ani ze sobą cennych, drogich rzeczy [...].
Cały artykuł przeczytasz w papierowym wydaniu RYCERZ MŁODYCH - 1(111)2026 | Zapewnijcie nam bezpieczeństwo, s. 28




