Kim jesteś, o Niepokalana? Nie mogę zgłębić, co to jest być stworzeniem Bożym. Już przechodzi me siły zrozumieć, co znaczy być przybranym dzieckiem Bożym. A Ty, o Niepokalana, kim jesteś? Nie tylko stworzeniem, nie tylko dzieckiem przybranym, ale Matką Bożą i to nie przybraną tylko Matką, ale rzeczywistą Bożą Matką (św. Maksymilian Kolbe, "Pisma" 1170).
Joshua Mazrin - mąż, ojciec, rycerz Niepokalanej, katolicki prelegent, autor książek i artykułów. Jego specjalnością jest mariologia oraz przybliżanie postaci Najświętszej Maryi Panny, św. Maksymiliana Kolbego i idei poświęcenia się Niepokalanej. Jest absolwentem franciszkańskiego uniwersytetu w Steubenville, gdzie uzyskał licencjat i tytuł magistra teologii. Ukończył również studia doktoranckie z teologii systematycznej na uniwersytecie w Ave Maria. Po studiach prowadził apostolat w Nowym Jorku. Przez 5 lat pełnił funkcję diecezjalnego dyrektora ds. ewangelizacji w diecezji Venice na Florydzie. Mieszka z żoną i trójką dzieci w Bradenton na Florydzie. Jest prezesem "Immaculata Institute" - organizacji, która kontynuuje misję św. Maksymiliana rozszerzania królestwa Najświętszego Serca Jezusowego wszelkimi godziwymi środkami. Joshua napisał programy nauczania religii dla wielu instytutów diecezjalnych, współtworzył podręczniki do teologii katolickiej oraz redagował ponad 30 podręczników dla nauczycieli na poziomie szkoły średniej. Wygłaszał przemówienia podczas konferencji ewangelizacyjnych, dla mężczyzn, apologetycznych i z zakresu Pisma Świętego, a także w programach katolickich w radiu i katolickich podcastach. Pomagał w tworzeniu kursów teologicznych na poziomie studiów magisterskich.
"Kim jesteś, o Niepokalana?" Często szepczę te słowa św. Maksymiliana podczas modlitwy, dziękując Maryi za to, że przejęła kontrolę nad moim życiem. Jej obecność w mojej historii jest nierozerwalnie związana z tajemnicą Niepokalanego Poczęcia. Ona jest Matką, która kocha, ale Jej miłość jest niezwykła, napędzana Duchem Świętym. Ona wyrywa swoje dzieci z ciemności i prowadzi je do Boga. Moja droga do poznania i głębszego umiłowania Boga nie była moim dziełem - była Jej dziełem. Odpowiedziałem jedynie na łaskę, którą mi dała.
Mierny katolik
Urodziłem się 17 października 1991 r. Dorastałem w domu katolickim, ale niezbyt praktykującym. Otrzymałem chrzest, bierzmowanie, była Pierwsza Komunia święta, ale do kościoła chodziliśmy tylko na Boże Narodzenie, Wielkanoc i przy innych uroczystościach. Jako chłopiec rozmawiałem z Bogiem w sposób intymny i czułem Jego obecność. Jednak moja wiara była wewnętrznym typem uczucia i emocji i nie była poparta życiem duchowym. Z biegiem czasu powoli świat wkradał się do mojego życia.
Moi przyjaciele wiedli zwyczajne, świeckie życie, skupieni na zabawie i nowościach. Początkowo wydawało się to nieszkodliwe, ale ja byłem niespokojny, poszukiwałem głębszego spełnienia. Szukałem emocjonalnych wzlotów, intelektualnych podniet, przygód, adrenaliny i przyjemności. W gimnazjum kościół był rzadkością, a na początku liceum - nie istniał. Błądziłem, ciekawy, ale zagubiony, balansując na krawędzi wyborów, które mogły mnie całkowicie wykoleić. Jestem przekonany, że gdyby Niepokalana nie interweniowała bezpośrednio, byłbym zgubiony na zawsze.
Wtedy w moje życie wkroczyła Niepokalana (chociaż była tam od zawsze, to zaczęła objawiać swoje działanie bardziej jednoznacznie). Nie wiedziałem, że to Ona; wiedziałem tylko, że nie mogę przestać myśleć o Jezusie. Wraz z przyjaciółmi nawiązałem kontakty z różnymi grupami chrześcijańskimi, chodząc do ich kościołów. Tajemnicza siła przyciągała mnie bliżej Jezusa, choć nie potrafiłem jej nazwać. Na początku ostatniej klasy szkoły średniej zawędrowałem do mojej lokalnej parafii katolickiej i spotkałem kierownika ds. młodzieży, mężczyznę z tytułem magistra teologii. Stał się on dla mnie ojcem duchowym - starszym bratem - pomagając mi zgłębiać wiarę i rozumieć prawdy Kościoła.
Kolejne miesiące były okresem poszukiwań. Wiele z nich było czysto intelektualnych, ale niektóre z tych myśli i odkryć przenikały do mojego serca.
Świat i przeciwnik dusz toczyli zaciętą walkę. Jakieś osiem miesięcy po liceum popadłem w obłęd - trzy tygodnie imprezowania, alkoholu i pozornego zadowolenia. Byłem nieszczęśliwy, goniąc za imitacją spełnienia i radości.
Idź na Mszę
Potem nadszedł moment, który zmienił wszystko. Pewnego ranka obudziłem się z ostrym poczuciem (które odczuwałem niemal jak fizyczny ból) przeszywającym moje serce: "Muszę iść na Mszę. Trzy tygodnie to wystarczająco długo". Słowa te wyszły z moich ust, zanim zdążyłem je w pełni uformować. Chwilę później dostałem SMS od znajomego o dokładnie tej samej treści. Oszołomiony, natychmiast poszedłem do kościoła.
Podczas Mszy, siedząc samotnie w jednej z ostaniach ławek, naprawdę zrozumiałem powagę swojej egzystencji. Jezus był obecny na wyciągnięcie ręki, a ja nie mogłem przyjąć Go w Komunii świętej. Byłem brudny na swojej duszy. Łzy same napłynęły mi do oczu. To był moment prawdziwego nawrócenia. Następnego dnia poszedłem do spowiedzi i podjąłem drogę kierownictwa duchowego. Było jasne, że Jezus zadziałał w moim życiu w sposób cudowny, ale w tym czasie nie rozpoznawałem jeszcze działania Maryi. W tym samym tygodniu zrodziła się we mnie nowa pobożność: nie mogłem przestać myśleć o Różańcu. Nigdy wcześniej go nie odmawiałem, a jednak zacząłem odmawiać go co wieczór, ucząc się go przez Internet. Wkrótce potem poczułem potrzebę codziennego uczestnictwa we Mszy świętej.
Oddany Maryi
Wtedy przyjaciel mnie zapytał: "Czy kiedykolwiek oddałeś się, poświęciłeś swoje życie Maryi?". Nie, nigdy tego wcześniej nie zrobiłem, ale od razu poczułem, że chcę należeć do Matki Najświętszej. Duszpasterz młodzieżowy wyjaśnił mi, na czym polega poświęcenie się Maryi na przykładzie św. Jana Pawła II, który przypisywał swoją drogę życia Maryi [...].
Cały artykuł przeczytasz w papierowym wydaniu RYCERZ MŁODYCH - 3(113)2026 | Jestem Niepokalanej, a Ona jest moja, s. 16




