Urodzony i wychowany jako muzułmanin - od młodości wpajano mi zarówno w rodzinie, jak i w szkole, że o religii się nie dyskutuje i nie zadaje pytań, gdyż jest ona integralną częścią mojej osobowości i utożsamia mnie z państwem.
Bycie kuwejtczykiem to bycie muzułmaninem. Zajęcia z islamu były zawsze u podstaw mego nauczania i stylu życia. W wieku 15 lat poważnie zwątpiłem w wiarę. Był to czas, kiedy ISIS dochodziło do władzy, panowało mnóstwo zła i korupcji. Patrząc na to, co się dzieje w imię wary, z którą poczynania państwa nic nie miały wspólnego, zostałem ateistą. Ateizm mnie zafascynował. Uważałem, że nie ma Boga, że religię wymyślili ci, którzy chcą mieć kontrolę nad ludźmi. Ateiści, jak Richard Dawkins czy Christopher Hitchens, fascynowali mnie, szokowali i byli przekonujący. Byłem pewny, że odnalazłem prawdę.
Biblia w ręku ateisty
Kiedy miałem 17 lat, poszedłem na uniwersytet, żeby studiować literaturę. Wpadłem w pychę, myślałem, że wiem już wszystko i że jestem "prawdziwie oświecony". Czytałem Bóg nie jest wielki Hitchensa i kpiłem z tych, którzy wierzyli w Boga.
Na uniwersytecie natknąłem się na Stary Testament, który był wykładany jako przykład literatury. Omawialiśmy rozdział 10 Księgi Hioba, w którym Hiob walczy z Bogiem. Ma żal do Boga także o to, że pozwolił mu się narodzić. Wolałby umrzeć i żeby łono matki było jego grobem, aby go nikt nie zobaczył w obecnym stanie cierpienia.
To były kwestie, nad którymi jak Hiob zacząłem się zastanawiać w ramach zajęć z literatury. Pomyślałem, jak ktoś taki jak prorok mógł w ten sposób zwracać się do Boga i to w księdze religijnej?
Hiob jest prorokiem również w islamie. W narracji islamskiej nie ma jednak tego buntu. W islamie jest powiedziane jedynie, że Hiob był cierpliwy, cierpliwie znosił to, co go spotkało, bez pytań. Zrozumiałem, że przeczytałem coś, o czym dotąd nie miałem pojęcia, jakby inną stronę tej historii. Postanowiłem kupić Biblię, ale tylko z literackiej ciekawości, aby spojrzeć na znane mi historie z innej strony.
W tym czasie czułem się samotny. Jeździłem samochodem, żeby czymś się zająć. Pewnego razu, nie mogąc już tego znieść, zatrzymałem się, rozpłakałem i - ni stąd, ni zowąd - nie wiem dlaczego, powiedziałem: "Boże, przepraszam".
Dobra Książka
Jeden z moich portugalskich znajomych z uczelni czytał Biblię. Zapytałem go: "Czym ta książka różni się od Koranu lub innych ksiąg religijnych czy historycznych? Są tam te same historie o Adamie, Noem, o Abrahamie i wiele innych". On mi odpowiedział: "Nie wiem, jak ci to wyjaśnić, ale jeden z naszych nauczycieli z wydziału angielskiego jest magistrem teologii, zapytaj go; on na pewno ci odpowie".
Nie miałem pojęcia o teologii, ale kilka dni później poszedłem do tego profesora. Wyjąłem Biblię i powiedziałem, śmiejąc się: "Mam tę książkę i nie wiem, jak ją czytać". "To dobra książka" - odpowiedział mi profesor, a ja zapytałem: "Czy możesz mnie czegoś nauczyć?". Po kilku chwilach rozmowy polecił mi przeczytanie Ewangelii św. Jana. Czytając ją, miewałem sny, jakby prorocze wizje dotyczące mnie. Pod ich wpływem moje życie się zmieniło i zacząłem wierzyć.
Chrzest
Wiele osób pytało mnie, jakie argumenty przekonały mnie do chrześcijaństwa? Nie potrafiłem na te pytania odpowiedzieć, wiarę zacząłem racjonalnie rozumieć później i wciąż ją zgłębiam. Najpierw uwierzyłem, a dopiero potem zrozumiałem.
Po tych snach kontynuowałem poznawanie Nowego Testamentu z tym profesorem i po pewnym czasie powiedziałem mu, że chcę przyjąć chrzest, więc mnie ochrzcił. Nie był katolikiem, tylko protestantem, ale ja wtedy nie znałem chrześcijańskich denominacji. Po prostu przyjąłem Jezusa Chrystusa jako mojego Pana i Zbawiciela, ale mimo chrztu nadal tkwiłem w grzechu nieczystym.
Czytając List do Rzymian, natknąłem się na rozdz. 6, który omawia koncepcję śmierci dla grzechu i nowego życia w Chrystusie, podkreślając, że wierzący, zjednoczeni z Chrystusem w Jego śmierci przez chrzest, są również zjednoczeni z Nim w Jego zmartwychwstaniu, uwalniając się w ten sposób spod panowania grzechu. Św. Paweł mówi tu, że wierzący, niegdyś niewolnicy grzechu, są teraz powołani, by być niewolnikami sprawiedliwości, ofiarowując swoje ciała jako narzędzia w służbie Bogu, a nie pragnieniom grzechu czy żądzom ciała.
Te słowa nie dawały mi spokoju. Mój nauczyciel powiedział, że wystarczy tylko chrzest i wiara w Jezusa. On nie widział problemu w rozdźwięku między tymi słowami a moim stylem życia w grzechu. Ja jednak, mimo zapewnień, nie miałem spokoju. Nie byłem pewien, czy Jezus wziął na siebie mój grzech. Czy naprawdę został mi on odpuszczony? [...]
Świadectwo dane w Niepokalanowie, 7 sierpnia 2025 r.
Cały artykuł przeczytasz w papierowym wydaniu RYCERZ MŁODYCH - 1(111)2026 | Od Koranu do Biblii, s. 16




