Czy jestem błogosławiony?

Osiem Błogosławieństw to tekst tak osłuchany, że grozi mu spłycenie i używanie go jedynie jako ckliwego zestawu ewangelicznych sloganów. Jeżeli te słowa rzeczywiście mają coś dla nas oznaczać, konieczna jest ich uważniejsza i bardziej pogłębiona lektura. W opozycji do świata W pierwszej kolejności musimy wyjaśnić lub przypomnieć sobie, że określenia użyte w Błogosławieństwach niekoniecznie oznaczają to samo, co we współczesnym języku potocznym. Już choćby z tego powodu pojawiają się trudności w zrozumieniu i akceptacji Chrystusowych słów rozpoczynających Kazanie na Górze. Nadto ich wyrywanie z kontekstu doprowadza do opacznych interpretacji. Bo jak – patrząc z boku – ma rozumieć współczesny człowiek paradoks Błogosławieństw? Na czym – pyta Ziemianin XXI w. – ma niby polegać szczęście biednych, płaczących, litościwych, poniewieranych? Zacznijmy od tego, że Chrystusowe Błogosławieństwa nie są abstrakcyjnym, bezdusznym i cierpiętniczym kodeksem chrześcijaństwa. Nie są

Zaprenumeruj juz dziś! Zamknij