Myśli na Nowy Rok

Pokój, pragnienie "świętego spokoju" i znajdowanie wymówek, by nie żyć tak jak chrześcijanin, czy raczej drganie serca, które zjednoczone z Bogiem trwa, nawet jeśli wokół szaleją nawałnice?

Pokój, pragnienie "świętego spokoju" i znajdowanie wymówek, by nie żyć tak jak chrześcijanin, czy raczej drganie serca, które zjednoczone z Bogiem trwa, nawet jeśli wokół szaleją nawałnice?

Z jakiegoś powodu często wybieramy pogaństwo i faryzeizm. Możemy czynić wszelkie zło, byle w ukryciu, tak by na zewnątrz nas podziwiano. Dla owego pogańskiego bożka robimy wszystko, czego chce. Udzielamy ostentacyjnie jałmużny, troszczymy się o pokój na świecie, ale tam, gdzie nas nie ma.

A jak jest u nas? Dla próżnej chwały zaistnienia kopiemy dołki pod innymi. Znajdujemy pseudoproblemy, aby pogrążyć tych, którzy robią coś dobrego. W ten sposób bardziej przeszkadzamy niż pomagamy w walce ze złem. Walczymy z bliźnim, gdyż jego sposób apostołowania nie jest po naszej myśli? A może boimy się, że ktoś nas prześcignie i co wtedy, co zrobimy...?

Jednak warto wciąż doskonalić nasz charakter i pytać, czego chce ode mnie Niepokalana, a nie czego chcę ja. Co mam zrobić, aby pomóc bliźniemu, a nie przygniatać go swoim egoistycznym spojrzeniem, słowem, gestem?

Pokój to również troska o to, by bliźni był mi bratem, by naprawdę czuł i wiedział, że zawsze może na mnie liczyć, gdyż nie walczę z nim o ziemskie wpływy, ale wspólnie z nim o chwałę Bożą.

Niepokalana jest dla nas wzorem doskonałego chrześcijanina. Zawsze żyła miłością, w harmonii, gdyż zawsze przebaczała, poświęcała się dla drugiego, biorąc na ramiona krzyż, tak jak Jezus.

Krzyż to wymiar miłości, której będziemy się uczyć i wydoskonalać ją szczególnie w czasie Wielkiego Postu. Jeśli nie jesteśmy gotowi znosić krzywd w postawie przebaczenia, lecz dochodząc swoich praw wywołujemy kłótnie i rozdźwięki, nie jesteśmy tacy jak Maryja, ale ciągle trzymamy się ziemi, cielesności. Warto zwrócić większą uwagę na życie w prawdzie: "tak - tak", "nie - nie". Inaczej grozi nam "pobielany grób", z zewnątrz pięknie przystrojony, a w środku pełen robactwa i plugastwa.

Nasze życie będzie anty-świadectwem, gdy mimo chodzenia do kościoła i modlitwy będziemy kłócić się, procesować, obrażać na małe rzeczy, nie potrafiąc przebaczyć i zapomnieć. Niepokalana jest piękna, czysta i my będziemy się do Niej upodabniać, gdy każdy dzień naszego życia zaczniemy bez uprzedzeń i z miłością do bliźniego, jako czystą, a nie zapisaną kartkę papieru.

Pamiętajmy, że Niepokalana pragnie działać przez nas, ale to zależy od tego, czy jesteśmy dojrzałymi chrześcijanami, czy bobaskami potrzebującymi mleka i pieszczot. Tak naprawdę nasze wysiłki i pragnienia to tylko mała kropla, bo nasza dojrzałość w wierze zależna jest od spotkania z Chrystusem, od Jego łaski. Nie lękajmy się jeszcze raz zanurzyć duchowo w wodzie chrztu i prosić, by na naszej drodze stanął Chrystus. Odwagi! Niepokalana będzie nas prowadzić drogą najkrótszą, ale pozwólmy Jej działać, odnówmy nasze oddanie się Jej i niech Ona weźmie nas za ręce i prowadzi.

Przez chrzest staliśmy się nowym stworzeniem, ale mimo mocy tego sakramentu często nie trwamy w Chrystusie, gdyż nie jest to magiczny moment "abrakadabra", gdzie to, co cielesne, staje się duchowe. Chrzest daje nam ogromną szansę, ale bez naszego wysiłku, bez odpowiedzi na tę łaskę, może nie przynieść żadnych skutków.

Sięgnijmy po Katechizm Kościoła Katolickiego i prośmy Niepokalaną, aby to, co zostało w nas złożone w momencie chrztu, padło na dobry grunt i przyniosło obfite owoce. Niech Niepokalana nas wychowuje i tak jak ogrodnik przycina i wyrywa chwasty egoizmu oraz chęci samorealizacji, zamieniając je na realizację w Chrystusie i z Chrystusem.

Autor: S. Teresa Maria Michałek