Zapytaj kapłana

Czy, mając wątpliwości co do bycia w stanie łaski uświęcającej,
lepiej jest przystąpić do Komunii świętej, czy raczej nie…?

Jeżeli sumienie daje mi sygnał, że coś jest nie tak, to nie należy czekać, bo wtedy ryzykuję, że mogę przyjąć Najświętszy Sakrament, będąc w niełasce, czyli mając nieczyste serce. Kiedy zaczynam chorować, to nie czekam aż choroba rozwinie się albo stanę na granicy życia i śmierci, tylko z reguły już w pierwszym stadium udaję się do lekarza. Podobnie jest z sakramentem pokuty i pojednania.

Chrystus czeka

Chrystus mnie zaprasza, czeka na mnie w konfesjonale przez cały czas. Kiedy tylko uruchamia się moje sumienie, to znaczy, że On woła: „Przyjdź do Mnie, uzyskasz odpuszczenie grzechów i lek na problem, który w danej sytuacji jest ci potrzebny”. Kiedy jestem uczestnikiem ruchu drogowego i widzę, że zapala się pomarańczowe światło, to nie wjeżdżam na skrzyżowanie, bo wiem, że za chwilę będzie czerwone. Jeżeli wjadę na czerwonym, muszę się liczyć z możliwością wypadku. Raz mi się uda, drugi raz się powiedzie, a za trzecim „zaliczę dzwona”. W moim życiu duchowym też muszę unikać takiego ryzyka, bo jeżeli Zły złapie mnie na tym, że świętokradzko przystąpiłem do Komunii świętej, to będzie mnie szarpał, odciągając od Pana Boga.

Nie mogę dopuścić do tego, żeby szatan mnie obezwładnił. Grzech obezwładnia, odciąga od łaski do tego stopnia, że w końcu człowiek sam chce odwrócić się od Pana Boga. Chrystus jest światłem, więc może Go przyjąć ten, kto nie ma winy w swoim sercu. Jeżeli na przykład w drodze na imprezę przewrócę się i ubrudzę, to raczej nie idę dalej, bo wiem, że tam będzie widno i wszyscy zobaczą moje spodnie utytłane w błocie. Wracam do domu, przebieram się i omijam dziurę, w którą wpadłem, żeby znowu się nie przewrócić. Za każdym razem, idąc do konfesjonału, wracam jakby do światła. Widząc, co jest nie tak, zaczynam nad tym pracować. Dlatego nie warto odwlekać spowiedzi.

Jeżeli jadę samochodem i zapali się kontrolka oleju, to nie czekam aż silnik się zatrze, tylko zatrzymuję się i dolewam. Potem spokojnie jadę dalej. W życiu duchowym też nie można się zatrzeć.

Dbać o higienę duszy

Owszem, zdarza się, że mogę przesadzić w drugą stronę. Będę biegał do konfesjonału, kiedy na przykład krzywo położę łyżeczkę do herbaty… Warto więc przygotowując się do spowiedzi skorzystać z rachunku sumienia. Osobiście polecam rachunek ignacjański, który można znaleźć w Internecie. Ważne, żebym miał jakiś punkt odniesienia, na którym opieram się, analizując swoje sumienie. Pan Bóg nie chce mnie obciążać, ale daje łaskę. Chce, aby moje sumienie było uformowane rozsądnie, żebym poruszał się swobodnie, omijając to, co złe. Moje zadanie to słuchać słowa Bożego i spowiednika, jako tego, który kieruje, naprowadza. Systematyczna spowiedź może uchronić mnie od skrupulantyzmu.

Systematyka pomaga formować sumienie. Sakrament prowadzi mnie przez konkretną pracę, którą wykonuję od jednej do drugiej spowiedzi. Spowiedź nie jest wówczas śmietnikiem, do którego wszystko wrzucam i zamykając, wracam do domu. Jest pielęgnacją dla mojej duszy. Podobnie jak nie czekam aż zarosnę brudem na ciele, starając się regularnie golić czy czesać włosy, tak też nie dopuszczam, żebym zarósł brudem duchowym. Polecam regularny, najlepiej cowieczorny rachunek sumienia.

Ks. Cezary Porada

RM 2/2017

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.

Zaprenumeruj juz dziś! Zamknij