Sam rani i sam uzdrawia

Nazywam się Michał Ganczar. Jestem katolikiem, mężem, ojcem, inżynierem, gorącym fanem kuchni włoskiej, a przede wszystkim szczęśliwym człowiekiem.

Ostra jazda…

Nie mogę powiedzieć, że przed nawróceniem moje życie było udręką i pasmem nieszczęść. Przestałem wierzyć i uczęszczać na Mszę świętą niedługo po sakramencie pierwszej Komunii świętej. Sakrament bierzmowania przyjąłem dzięki usilnym namowom kolegi, który wyciągał mnie na spotkania przygotowujące. Spotkałem jednak w tym okresie wspaniałych ludzi, za których dziękuję Bogu, że postawił ich na mojej drodze. Wiele im zawdzięczam i podziwiam, jak bardzo przysłużyli się spełnieniu Bożych planów.

Z perspektywy czasu stwierdzam jednak, że była to ostra jazda bez trzymanki. Skończyła się ona nieprzyjemnym wypadkiem. Mianowicie złamaniem kręgosłupa w czterech miejscach i długą rehabilitacją. Lekarz widział już takie przypadki, ale nie bez przerwania rdzenia kręgowego.

Bez Boga nie pojedziesz

Porównuję tę sytuację do pewnego obrazu z Pisma Świętego. Dobry Pasterz odnajduje zaginioną owieczkę i niesie ją na ramionach. Niesie ją, ponieważ połamał jej nogi, aby była ciągle blisko niego i nauczyła się na nowo Jego głosu. Niewątpliwie sytuacja ta zbliżyła mnie do Boga. Doświadczyłem ogromnej miłości Chrystusa.

Pierwszym krokiem ku zmianie myślenia była decyzja odnośnie do ślubu. Zastanawialiśmy się z moją ówczesną narzeczoną, czy brać ślub kościelny, czy cywilny. Stwierdziliśmy, że bez Bożej pomocy możemy daleko nie zajechać. Dlatego też podjęliśmy jedyną, słuszną decyzję. Nie wyobrażam sobie małżeństwa bez Bożej obecności i pomocy. Gdyby nie moc sakramentu, nie wiem, czy bylibyśmy dalej razem, jeśli nie w ogóle, to tak szczęśliwi, jak teraz.

Długo i bezskutecznie staraliśmy się z żoną o potomstwo. Polecam w tej materii modlitwę wstawienniczą. Jedna modlitwa podczas rekolekcji wspólnoty Szkoła Ewangelizacji Niepokalanej potrafi zdziałać cuda. Tydzień później dowiedzieliśmy się, że będziemy mieli potomka. Jeśli żyjesz z Bogiem, to szczęścia chodzą parami. Dzień wcześniej przygarnęliśmy psiaka ze schroniska. Jasiek i Dżeta świetnie się dogadują.

Niepokalana nieustannie wyprasza nam wiele łask, za które jestem Bogu wdzięczny. Tego życzę również Wam, aby Maryja otoczyła Was swoją matczyną troską i opieką. Ona zawsze prowadzi nas przed oblicze swojego umiłowanego Syna, w którym mamy życie wieczne.

Michał Ganczar

Rycerz Młodych 2(58)2017 marzec-kwiecień

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Zaprenumeruj juz dziś! Zamknij